w dniu 6 czerwca 2008 zakończyliśmy współpracę ze Stowarzyszeniem „Bibuła Milanowska”. Serwis będzie pełnił rolę archiwum. Utrzymywane będą w nim informacje archiwalne, oraz publikowane nowe dotyczące spraw przedtem poruszanych, a aktualnie publikowanych w innych mediach.
Jeszcze kilkanaście dni temu było jasne, że w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej liczyć się będą tylko 2 osoby - Bronisław Komorowski i Lech Kaczyński. Sondaże potwierdzały większą popularność Komorowskiego. Ale po tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem, w której zginął Lech Kaczyński z żoną Marią, sytuacja diametralnie się zmieniła.
Mniejsza popularność Lecha Kaczyńskiego wśród społeczeństwa wynikała prawdopodobnie z kontrowersyjnego sposobu myślenia byłego już prezydenta, które dzieliło Polskę na część lepszą, popierającą PiS i gorszą, negującą sposób uprawiania polityki przez braci Kaczyńskich, zwłaszcza zagranicznej, kontrowersyjne pojmowanie zapisów konstytucyjnych, brak konsekwencji działań oraz brak chęci porozumienia z rządem. Dlatego właśnie Komorowski wydawał się pewnym zwycięzcą, jako osoba zrównoważona, przyjazna i bez obciążeń wynikających z faktu sprawowania władzy. Trzecim kandydatem, który mógł liczyć na przyzwoity wynik wyborczy, był Jerzy Szmajdziński z SLD.
Polityczne efekty katastrofy
Sytuacja jednak zdecydowanie zmianiła się po tragicznej katastrofie pod Smoleńskiem w dniu 10.04.2010 r., w której zginęli Lech Kaczyński i Jerzy Szmajdziński, dwaj kandydaci. Katastrofa, ogłoszona tygodniowa żałoba i nieustanne relacje oraz komentarze wszystkich mediów w ciągu kilku dni przewartościowały dotychczasową ocenę prezydentury Lecha Kaczyńskiego i wykreowały jego nową postać, przyrównując ją do największych bohaterów narodowych. Katastrofa samolotu TU 156 z elitą polskie pokazała siłę mediów i ich wpływ na podświadomość Polaków. Ten nowy wizerunek potwierdziły tłumy odwiedzające Pałac Prezydencki, aby zapalić znicz i oddać hołd zmarłej parze. W ten sposób na naszych oczach ukształtowała się nowa historia, jakiej nie znaliśmy przed katastrofą. Najlepszym potwierdzeniem transferu rzeczywistości był pochówek pary prezydenckiej na Wawelu, gdzie spoczywają najbardziej zasłużeni bohaterowie narodowi. W tym jednak przypadku bohaterstwo i zasługi dla narodu zostały mocno wykreowane przez fakt katastrofy lotniczej i media, które wcześniej nie szczędziły jadnak prezydentowi krytyki.