w dniu 6 czerwca 2008 zakończyliśmy współpracę ze Stowarzyszeniem „Bibuła Milanowska”. Serwis będzie pełnił rolę archiwum. Utrzymywane będą w nim informacje archiwalne, oraz publikowane nowe dotyczące spraw przedtem poruszanych, a aktualnie publikowanych w innych mediach.
W poniedziałek, 31 maja, przed południem odbierałam na poczcie w Milanówku awizowaną przesyłkę. W obu częściach sali długie, kilkunastoosobowe kolejki. Czynne tylko 2 okienka, a klienci nie kryją już oburzenia.
Zwykle czynne są 4 okienka, ale i tak czeka się w długich ogonach. Kłótnie między zniecierpliwionymi klientami nie są rzadkością. Nie wiadomo nigdy, czy obowiązuje jedna czy dwie kolejki. Czasem któraś z urzędniczek pocztowych twierdzi, że to bez znaczenia, bo i tak wszystko można załatwić w każdym, oprócz nadania paczki. Na każdym okienku widnieje znaczek awizo.
Okazuje się, że to nieprawda, bo pani, która stała w długiej kolejce w pierwszej części sali, by odebrać awizowane pieniądze, przy okienku usłyszała, że może to zrobić wyłącznie w drugiej części sali. Zdenerwowana stanęła znów na końcu długiej kolejki.
Poprosiłam kierowniczkę, ale pani ta nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest tablica informująca, które sprawy załatwia się w poszczególnych okienkach. Szybko zaprowadziła mnie na piętro do pani naczelnik.
Pani naczelnik stwierdziła, że powieszenie tablicy informacyjnej to sprawa dyrekcji. I obiecała to szybko załatwić. Dowiedziałam się, że długie kolejki są spowodowane chorobą personelu. Na stwierdzenie, że to ona jest odpowiedzialna za organizację pracy na poczcie, podesłała do okienek jeszcze jednego pracownika.
Kolejka w pierwszej części sali skurczyła się, ale w drugiej wybuchła awantura. Zdenerwowana starsza kobieta, nie otrzymała w okienku swojej renty, choć jak twierdziła, kilka razy zgłaszała, że będzie odbierać pieniądze na poczcie. Tym razem także przekazano je listonoszowi. Podobno ta sytuacja miała miejsce już nie pierwszy raz. Rozżalona mówiła, że właśnie wraca z przychodni, ma bardzo wysokie ciśnienie, nie wolno jej się denerwować, a tu nie da się bez zdenerwowania niczego załatwić.
Czy tym razem panie w pocztowych okienkach potraktują poważnie jej prośbę?
W poniedziałek, 7 czerwca, podjechałam na pocztę, by sprawdzić czy wisi tablica informacyjna. Pani, która zaprowadziła mnie przed tygodniem do pani naczelnik bezradnie rozłożyła ręce. Pani naczelnik nie było. Tablicy informacyjnej również.
Opisane tu sprawy nie mają charakteru incydentalnego. Słyszałam, jak na sesji miasta jedna z radnych, do której wpłynęło wiele skarg mieszkańców na niesprawność obsługi interesantów przez pocztę, prosiła burmistrza o interwencję. Okazuje się, że zmiany na lepsze nie ma. A może Dyrektor Poczty Polskiej Okręgu w Warszawie przyjrzy się pracy swojej placówki w Milanówku.
Ewa Kubacka
Poczta źle działa, ale pretensje do burmistrza? Kretyństwo.
Napisał Ja, dzień 08/13/2010 o 18:27
A co ma do tego burmistrz? Pan Wysocki zajęty jest od miesięcy Willą Waleria niż tam jakąś pocztą i ludźmi w kolejce. Chcesz człowieku trochę wsparcia, nie szukaj go u naszego wodzireja.
Napisał Kamil, dzień 07/26/2010 o 00:49
A co ma do tego burmistrz? Pan Wysocki zajęty jest od miesięcy Willą Waleria niż tam jakąś pocztą i ludźmi w kolejce. Chcesz człowieku trochę wsparcia, nie szukaj go u naszego wodzireja.