Ostatnia w 2009 r. sesja Rady Miasta Milanówka
Autor: Portal obiektyw.info   
01.01.2010.
Jednym z ważniejszych punktów programu XXXII sesji, która odbyła się 18 grudnia, była prezentacja 3 ofert zagospodarowania Turczynka. Stanowiły one odpowiedź na propozycję inwestorskiej współpracy przy rewitalizacji tego zabytkowego obiektu, skierowaną przez burmistrza Jerzego Wysockiego do około 300 instytucji.
Jak z pewnością wielu Czytelników „Obiektywu” pamięta, „walka” o uratowanie Turczynka trwała kilka lat. Angażowały się w nią stowarzyszenia działające w Milanówku i wiele osób współpracujących z tymi stowarzyszeniami. Ostatecznie Turczynek został kupiony od powiatu grodziskiego za 3 mln zł, a podpisanie aktu notarialnego poprzedziły odpowiednie uchwały obu rad.
Głównym argumentem, który przekonał powiatowych radnych o konieczności przekazania Turczynka Milanówkowi, był fakt, że miasto-ogród, jakim jest Milanówek, nie posiada parku, z którego mogliby korzystać mieszkańcy.
Radni milanowscy mieli świadomość, że miasto nie udźwignie kosztów związanych z rewitalizacją mocno zniszczonych willi i niszczejącego parku, że trzeba będzie pilnie szukać partnerów do współpracy w tym zakresie.
Na kilka dni przed sesją radni otrzymali od Jarosława Komży, sekretarza miasta komplet materiałów, dotyczących ofert oraz opinie prawników, a także ankiety opracowane przez sekretarza i wypełnione przez oferentów, w celu porównania złożonych ofert. Podobne materiały otrzymało kilka organizacji pozarządowych.
Przed prezentacją ofert Jolanta Tarasiuk – radca prawny – wyjaśniła prawne aspekty partnerstwa publiczno-prywatnego przy realizacji tego typu przedsięwzięć, które praktycznie sprowadza się do powołania spółki prawa handlowego. Zwróciła też uwagę na możliwość współpracy przy rewitalizacji Turczynka w oparciu  o przepisy ustawy dotyczącej koncesji na roboty budowlane i usługi. Ta druga możliwość jest dość problematyczna, bowiem trudno będzie znaleźć partnera, który zgodzi się na inwestowanie w obcy obiekt przy maksymalnym okresie korzystania z niego tj. 30 lat. W przypadku spółki, do której miasto weszłoby aportem rzeczowym, zyski miasta mogłyby okazać się iluzoryczne, bo wpływ na działalność spółki udziałowcy mają wyłącznie poprzez radę nadzorczą. Kolejne inwestycje, realizowane przez ewentualnego partnera, mogą, poprzez zmianę proporcji udziałów, powodować znaczne ograniczenie wpływu miasta na działania spółki. Z biegiem lat może również maleć udział miasta w zyskach spółki, jeżeli w ogóle będą one wykazywane.
Wydaje się, że w sytuacji pustej kasy miasta i ogólnoświatowego kryzysu, ograniczającego zainteresowanie tego typu obiektami, który może dałoby się przeczekać, ale tylko pod warunkiem posiadania środków na zabezpieczenie willi przed dalszym niszczeniem, jedynym rozsądnym rozwiązaniem niestety, jest sprzedaż obiektu, przy zastrzeżeniu w akcie notarialnym korzystania przez miasto (mieszkańców) z parku oraz powierzchni konferencyjno-wystawienniczej w jednej z willi. Oczywiście należy znaleźć takiego partnera, którego pozycja i prestiż będą gwarancją rewitalizacji obiektu w ustalonym terminie i przeznaczenia go do realizacji celów przewidzianych w złożonej ofercie. Środki finansowe, otrzymane ze sprzedaży, mogłyby być wykorzystane na remont willi Waleria i organizację w niej muzeum Jana Szczepkowskiego. Piszę te słowa „z bólem serca”, gdyż byłam wśród walczących o przekazanie Turczynka Milanówkowi.
Tak więc milanowscy radni dość szybko będą musieli zdać sobie sprawę z istniejących realiów i odpowiedzieć na pytanie - czy zależy im na uratowaniu Turczynka i Walerii? Nie zawsze posiadanie daje szansę na uratowanie.
 
Komentarze

You must javascript enabled to use this form